W hołdzie ś.p. fotografii analogowej - continuum

Andrzej Różycki

Uprzedzam wszelkie uwagi i ewentualne złośliwe recenzje. Tak, ta wystawa to jest żart! Jeśli ktoś uzna jednak to za dobry żart ? to będzie już duży komplement. A jeśli ten żart przyniesie oglądającemu pożądaną i poważniejszą refleksję nad śmiercią fotografii analogowej (tradycyjnej) - to będzie właśnie to, o co mi chodziło najbardziej. Jeśli ktoś uzna moją wystawę jednak za działanie nader poważne, chętnie się wycofam i uznam, iż ta propozycja fotozoficzna nie jest błazenadą, nie jest wyłącznie żartem. I to będzie najbliższe prawdy. Śmierć fotografii tradycyjnej stała się faktem, obiektywnym stanem rzeczy (zawsze znajdzie się kilku zaprzeczających temu faktowi). O ile wiem, tego nikt oficjalnie nie ogłosił, a o ile mi wiadomo ? pożegnalnego fotograficznego gestu chyba nikt nie uczynił. Padło na mnie. Gest melancholii, nostalgii...? Niech i tak będzie. W końcu ktoś musi ?powiadomić rodzinę? fotografików.
Nie jest to aż tak ważne, że ogłaszam to ja ? fotograf z jakimś tam bagażem uczynków twórczych na polu fotografii tradycyjnej. Może wydawać się dziwne, że ?hołd...? składa człowiek, który właściwie przez całe życie twórcze zajmował się problemami podważania klasycznych kanonów fotografii (działania w okresie grupy ?Zero 61?) oraz podpatrywania nowych możliwości narzędzi i tworzywa (głównie w pracach z okresu ?Warsztatu Form Filmowych?).
Imperatyw zrealizowania swoistego hołdu i pożegnania, pomysł wystawy z czasem nabierał realnych kształtów. Powstawały poszczególne obrazy i obiekty fotozoficzne. Równolegle dochodziły do głosu refleksje, ulotne myśli, które próbowałem łapać i notować. Stąd zrodziła się forma swoistego ?dziennika?. Poniżej przedstawiam jego fragmenty.

13.01.2009 r.

Cisza i milczenie. I właśnie owo milczenie zmobilizowało mnie do zrealizowania projektu wystawy w tym a nie w innym kształcie. Śmierć fotografii analogowej nastąpiła wystarczająco dawno temu, by nie mogła odbyć się ?uroczystość pożegnalna? w formie refleksji podsumowującej dorobek fotografii klasycznej. W końcu na naszych oczach umarł niezmiernie ważny dział sztuk plastycznych i wizualnych. Nie ma w tym ani odrobiny przesady. Działy fotografii posiadają wszystkie muzea całego świata.
Czy milczenie jest funkcją takiego myślenia, że fotografia tradycyjna da się ożenić z fotografia cyfrową? Jeden z drugim fotografujący myśli: jeżeli nie ma odzewu wśród innych, to znaczy, że cyfra przynosi wyłącznie samo dobro. Nie chcę demonizować owego ?milczenia?, jak to roboczo nazywam. Jednak owo rozstanie z fotografią, która miała swój dualistyczny podział na negatyw i pozytyw, miała swoją legendarną i metafizyczną ciemnię - powinno znaleźć jakieś podniosłe i uszlachetnione wybrzmienie. Czy owa mistyczna ciemnia nie jest godna sama w sobie peanów, esejów, poezji...? To zamykanie się w ciemnościach miało i ma bardzo wieloznaczne i wielopoziomowe znaczenie. Co prawda Andrzej Partum mówił, że ?idealną ciemnią jest mózg pod czaszką człowieka?, to jednak ta fizyczna, ze swoimi zapachami odczynników, odosobniona i zamknięta przed obcymi - miała swoją tajemniczą urodę!

15.01.2009 r.

Jeszcze jedna konstatacja. A w gruncie rzeczy niezgoda. Oswajam się , próbuje wytłumaczyć sobie logicznie i racjonalnie... Otóż nie! Nie przyjmę i nigdy nie zaakceptuję określenia: ?fotografia analogowa?. Ki diabeł? Oczywiście nazwa powstała wraz ze zgonem fotografii tradycyjnej. Nigdy ?za życia? tego pojęcia nikt nie używał ? nie było potrzeby. Dla mnie będzie to pojęcie zawsze nienaturalne i obce. Proszę wybaczyć. Pojęcie to jest nieprecyzyjne i oschłe, zupełnie obok... Nie dotyka ani ducha, ani tym bardziej wielkiej tajemnicy, mistyki i urody fotografii klasycznej.
Nie było tak i nie będzie, że ja w swojej fotografii: ?wytwarzałem, przesyłałem i przetwarzałem sygnały ciągłe, czyli mające postać wielkości fizycznej zmieniającej się w sposób płynny? (Język polski. Słownik wyrazów obcych ? Markowski/Pawelec, def. analogowy) Otóż owszem ? ?przesyłałem i przetwarzałem? swoje fotografie dosyć często, ale nie w sposób ?ciągły?, tylko od czasu do czasu (oczywiście, gdy mnie naszła wena).

18.01.2009 r.

To, że nie będzie żadnej fotografii na mojej wystawie, to wcale nie znaczy, że nie odwołuje się do od dawna silnie tkwiących we mnie motywów i wątków, które znalazły się we wcześniejszych moich pracach fotograficznych.
Jak patrzę z perspektywy lat, to była w moim przypadku pewnego rodzaju nieustanna walka z kanonami i klasycznymi normami panującymi w fotografii. A to za sprawą uczestniczenia w grupach awangardowych: ?Zero 61? (lata 60-te Toruń) i ?Warsztat Form Filmowych? (lata 70-te Łódź), czy w dalszych latach samodzielnych dociekań fotograficznych i ?chodzenia własnymi drogami?....

25.01.2009 r.

Susan Sontag na samym początku XXI wieku powiedziała, iż fotografia jest najbardziej demokratyczną ze wszystkich sztuk! W owym czasie nawet i ona nie mogła jednak przewidzieć totalnej nawałnicy cyfrowej. Dziś jest to ?demokracja? spotęgowana nieobliczalnie. Nie próbuję tu używać proporcji i skali wzrostu ? najlepiej to zmierzyć ilością sprzętu fotocyfrowego. Może to nie jest odkrywcze, lecz refleksyjnie przypomnieć warto: demokracja sztuce nie służy, muli i zabija wrażliwość.

29.01.2009 r.

Od kilkudziesięciu lat powszechna jest wiedza, że nastąpiła homogenizacja sztuki. Obserwujemy wszelkiego rodzaju krzyżowanie się stylistyk, trendów mód i konwencji. Dziś dodatkowo wraz z ?cyfrą? pojawiła się również hybrydaizacja technik fotograficznych. Np. pojawia się tradycyjny negatyw, skanowany i poddawany obróbce komputerowej, by na końcu być wydrukowanym na olbrzymim banerze itd. itp. Czy wypada się przyznać, że ja postępuję dziś podobnie ?

4.02.2009 r.

Dla mnie ciągle istotne pozostaje pytanie jak fotografia cyfrowa ?odnalazła się? w sztuce dnia dzisiejszego. Z mojego punktu widzenia wręcz doskonale! Ta fotografia wypełniła bez reszty i totalnie wszelkie luki i nisze, gdzie wcześniej fotografia analogowa nie zdążyła, czy nawet nie miała ochoty, zagospodarować medialnych obszarów. Fotografia cyfrowa idealnie wpisała się w ?skundloną? cywilizację kulturalną dnia dzisiejszego. Zaprzęgła się w służbę populizmowi. W momencie swoich narodzin trafiła na dokładnie rozbite obszary czystych technik malarskich, graficznych itp. Natrafiła bezbłędnie na swój czas. Po kilkunastu latach funkcjonowania wydaje się, że są wtórne rozważania, czy to ta cywilizacja kultury i sztuki zrodziła ?cyfrę?, czy ?cyfra? zrodziła degradowanie sztuki.

9.02.2009 r.

Mamy oto mocno ukształtowany stan rzeczy w obecnej fotografii. Wokół cyfra, cyfra, wszechobecna cyfra... . Aparat cyfrowy ma każdy, albo będzie miał każdy, ponieważ stać na niego wszystkich. Zdjęcia można robić także telefonem. Ta sytuacja ma oczywiste konsekwencje. Łatwość obsługi, szybkość działania, rzutuje na mentalność użytkowników. Interesuje mnie najbardziej jak to działa na artystów i szerzej ? na sztukę w ogóle. Dawniej (to dawniej miało różne etapy ? jednak nie będę zastępować podręcznika o fotografii), by zdobyć wiedzę jako fotograf trzeba było terminować wiele lat. Tyle było tajemnic w technikach i sposobach obcowania z nimi. Dotyczyło to tak samo fotografów rzemieślników jak i twórców. Tych ostatnich w trochę innym zakresie. Obecnie nauka ?obsługi sprzętu? ? aparatu cyfrowego odbywa się zazwyczaj w sklepie i trwa to kilka, czy kilkanaście minut. Nauka skończona. Technika rozpoznana.

15.03.2009 r

Jest takie popularne powiedzenie ?o zmarłym mówi się dobrze, albo nie mówi się wcale?. W życiu społecznym funkcjonuje zwyczaj nadawania pośmiertnie medali i odznaczeń najwyższej klasy. Cóż można przyznać ?pośmiertnie? fotografii tradycyjnej? Gdybym to ja miał przyznawać jakąś formę godności, to najchętniej przyznałbym jej miano ?techniki szlachetnej?. Za życia tej fotografii może było zbyt wiele etapów pracy, nie ukrywajmy - trudnych, jak chociażby te ciemniowe. Nazwijmy to po imieniu: płyny były żrące, plamiące i lekko śmierdzące. Nikt w tym czasie takiego pojęcia ?szlachetna? by nie zaproponował. Ale teraz, gdy możemy powiedzieć, że jest ś.p. wspomnijmy jeszcze raz urok świetlistego negatywu oglądanego pod światło, rozmaitość i bogactwo gradacji gładkości i odcieni papieru... A już na pewno żadne klikniecie myszką nie zastąpi magicznego momentu wyłaniania się obrazu w ciemni pod wpływem wywoływacza.
Nie mogą być zazdrośni inni artyści sztuk plastycznych o powołanie fotografii do panteonu sztuk szlachetnych. Farby olejne bowiem mają również nieznośny zapach, druk graficzny brudzi, a przy rzeźbie można nieźle się skaleczyć.
Jeżeli tego zasłużonego ?nadania szlachectwa? fotografii klasycznej nie uczyni moje pokolenie, które przesiedziało setki, czy tysiące godzin w ciemni, jeśli nie zabarwi jej własnymi wspomnieniami, melancholią i mitologią, to czy uczyni to obecne, a tym bardziej nadchodzące przyszłe pokolenie nie znające smaku, tajemnic i magii starych technik? Tymczasem nie martwmy się, czy jakiś weteran fotografii cyfrowej nie upomni się o szlachectwo dla ?cyfry?.

17.03.2009 r.

Dokąd zmierza i dokąd dojdzie fotografia cyfrowa? Tak samo trudno odpowiedzieć w jakim kierunku pójdzie sztuka. A może drogi ich się rozejdą?
Fotografia klasyczna powstała w czasach, kiedy sztuka była elitarna. Malowali i tworzyli nieliczni. Jeszcze mniej liczni na samym początku byli fotografowie. Warto przypomnieć, a rzadko się o tym fakcie wspomina, że moment narodzin techniki fotograficznej zbiega się z czasem rozkwitu romantyzmu. Z mojego punktu widzenia ta zbieżność wydarzeń ma swoje znaczące konsekwencje. Nasączenie duchem romantyzmu w fotografii tradycyjnej trwało stosunkowo długo. Echa tych tendencji zauważamy do dziś.

27.03.2009 r.

Nie trzeba być bardzo spostrzegawczym, nie trzeba za głęboko odnosić się do fotozofii, by spostrzec, że większość obrazów z fotocyfry ma dosyć ?luzacką? formę. Zdjęcia w tej technice szybko się robi, błyskawicznie powstaje obraz gotowy do oglądania i kontemplowania. Ilość zarejestrowanych zdjęć w jednej sesji jest praktycznie nieskończona. W każdej chwili można dokonać następnej rejestracji, jeszcze następnej itd. Te nieskończone możliwości w dokonywaniu kolejnych i kolejnych zdjęć czyni z tych obrazów tym samym dosyć błahe wartości. I chyba należy domniemywać, że podświadomie myśli się, że to są obrazy do szybkiego zapomnienia.

3.04.2009 r.

Mówi się i od razu upraszcza sprawę: zdjęcie zostało zrobione mówiąc potocznie ?cyfrą? (czyli aparatem cyfrowym). By zaprezentować na wystawie zdjęcie ?fotogram używa się jednak całego dodatkowego arsenału oprzyrządowania i oprogramowania znajdującego się w ... komputerze. W dalszym etapie istnieje potrzeba nośnika ( może być płyta, może twardy dysk, a może zwykły Pendrive) i niesiesz owy nośnik z wirtualnym obrazem do drukarni. A drukarnia oferuje Ci dziesiątki technicznych możliwości o wielu najrozmaitszych podłożach i wielkościach potencjalnego obrazu. Powstaje fotogram taki jaki sobie zamarzyłeś. Z czystym sumieniem można mówić, że nie cyfrowy aparat dokonał cudu zdjęcia, lecz powstało ono gdzieś indziej ? w komputerze. Co to oznacza? W zależności od talentu, wyobraźni czy celów artysta-grafik komputerowy może przetwarzać obraz w nieskończonych kreacjach i wariantach. Zdjęcie pierwotne z ?cyfry? często po takich operacjach komputerowych pozostaje nikłym cieniem, czy śladowym obrazem pamięci tego co zarejestrował aparat. Można rozważać, czy zdjęcie po poważnych operacjach komputerowych to fotogram, który wykonał aparat cyfrowy, czy może jednak komputer. Chyba jednak to nie sam aparat czyni zdjęcie, ale cały proces obróbki cyfrowej ulokowanej głównie w komputerze. Więc to może komputer ?buduje? zdjęcie, redefiniuje ostateczny fotogram. Ten proces można nazwać współczesną ciemnią....

8.04.2009 r.

Jeszcze raz o wątkach i motywach, które pojawiały się w moich fotografiach ostatnich lat i świadomie pojawiły się również w moim ?Hołdzie...?, wystawie nazwanej fotozoficzną i programowo istniejącej bez fotografii. Przypominam o swoich ciągotach widzenia potrzeby sacrum w sztuce. Mam jednak pełną świadomość, że sacrum w obszarze twórczości jest od dawna de mode (od czasu, gdy postępowała zdecydowana destrukcja norm i form sztuki). Niech ja ze swym poglądem będę anachroniczny, archaiczny i donkiszotowaty. Nie wiem, czy warto wyciągać ściągawkę z historii sztuki, że karmiła się ona ?od zawsze? religią i bóstwami ( i na odwrót). A moim i tak ulubionym zajęciem pozostanie na zawsze analizowanie momentu narodzin sztuki, gdzie magia, religia i sztuka była jednią.
Sacrum od niedawna jest na szczęście postrzegane i rozumiane dużo szerzej. Działań twórczych jednak jest tak mało, że krytycy zmuszeni są do określania każdego działania duchowego, czy znacznie częściej raczej ocierającego się o problemy duchowe, mianem sztuki ?sakralnej?.
Jeszcze jedna refleksja. Prawdopodobnie niemiłosiernie narażę się wszystkim postępowym krytykom, ale naprawdę nie rozumiem jak można nazywać się artystą i nie chcieć, nie potrzebować zbliżać się w każdej możliwej formie w sztuce do spraw duchowych. Przecież będąc twórcą należy uciekać jak najdalej można, jak tylko się potrafi od materialności spraw, przyziemności, czyli wszelkiego profanum.

11.04.2009 r.

Fotografia tradycyjna zrodziła posłanniczą ideę ?zatrzymania czasu?. Wokół tego określenia rodziło się wiele wizji i tendencji fotograficznych w końcu XIX i w XX wieku. Była to zrozumiała i bardzo chwytliwa teza. Zauroczyła i uwiodła wielu. Zawężała jednak rozumienie fotografii do ograniczonej roli. ?Sztuką? było ustrzelenie czegoś, kogoś w ruchu. Wykazanie się refleksem przy fotografowaniu było powszechnie uważane za osiągnięcie artystyczne. Ta zawężona rola zawarta w haśle ?zatrzymane w kadrze? była i jest ponętna dla większości fotografujących. Wydaje mi się, że znacznie ogranicza wyobraźnię.
W nowej technologii używanej w komercji i reklamie mamy do czynienia ze znamienną rzeczą. W pokazywanym obrazie dąży się do jak największej dynamiki wyraźnie tęskniącej za ruchem. Pojawia się np. wiele bilbordów, które są ożywione ruchem postaci, czy cyklem zmiennych obrazów. Marzeniem inżyniera było i jest dostarczenie takiego aparatu, który potrafi robić serie zdjęć, czy wręcz filmy. To samo się dzieje w telefonach komórkowych. Ruch i ożywienie jest immanentną częścią składową notacji aparatu cyfrowego. Odczuwam wyraźną tendencję do uzyskiwania jak najbardziej ?żywej? fotografii wszelkimi metodami technicznymi i artystycznymi..
?Zatrzymanie w kadrze? czy ?zatrzymanie czasu? nie jest już wyznacznikiem obecnej fotografii.

13.04.2009 r.

Fotografia cyfrowa stwarza ciągle nowe sytuacje, nowe rzeczywistości natury wizualnej. Przestała istnieć wyłącznie fotografia ?materialna? tj. zdjęcia na papierze, wszelkie ?odbitki? czy tak zwane stykówki związane nieodłącznie z techniką tradycyjną. Wraz z nową technologią pojawił się obraz wirtualny. Dawniej o takim zjawisku mówiło się ?jest, ale jakoby go nie było?. Nowa technika stworzyła nową przestrzeń, nowy wymiar ? cyberprzestrzeń. Coraz częściej zdjęcie nie dostaje materialnego wymiaru. Funkcjonuje w wymianie informacji i przekazów, w formie danych komputerowych czy w Internecie. Dziś jesteśmy oswojeni z tym wirtualnym światem. Obrazy fotograficzne i informacje wizualne są jak gdyby uśpione i tylko kliknięcie wybudza je ze swoistego snu.

15.04.2009 r.

Czy po latach będziemy odkurzać swoje negatywy z klaserów lub z rolek owiniętych bibułką i gumką? Póki co dobranoc negatywie i ciemnio!
Proszę... nie wieczny odpoczynek racz im dać Panie...

Andrzej Różycki